ZWIELOKROTNIANIE ORAZ ROZPOWSZECHNIANIE UTWORÓW

Świadomość prawna w zakresie prawa autorskiego została w ostatnich latach znacznie zwiększona przez debatę publiczną jaką przetoczyła się przez nasz kraj, jak również całą Unią Europejską przy okazji ratyfikacji umowy ACTA. Wytworzyło się wówczas powszechne przekonanie, że o ile udostępnianie utworów w Internecie jest w całości nielegalne, o tyle „ściąganie” plików „na własny użytek” stanowi praktykę, która jest w pełni dozwolona.

Przekonanie to, jak to zazwyczaj bywa, stanowi pewne uproszczenie. Udostępnianie jakichkolwiek utworów bez zgody twórcy w większości przypadków będzie naruszeniem prawa autorskiego, a może być także przestępstwem. Dzieje się tak przede wszystkim w razie udostępniania w Internecie utworów filmowych, muzycznych, czy programów komputerowych.

Dozwolone jest za to udostępnianie większości rodzajów utworów (z wyjątkiem programów i gier komputerowych), w wąskim kręgu znajomych oraz rodziny. Pozwala na to bezpośrednio przepis art. 23 par. 2 prawa autorskiego.

W zakresie ściągania treści z Internetu problem komplikuje się nieco bardziej. W myśl polskiego prawa nieodpłatne pozyskiwanie utworów jest pod pewnymi warunkami dozwolone w ramach instytucji dozwolonego użytku osobistego (art. 23 par. 1 prawa autorskiego). Utwór taki musi być wcześniej rozpowszechniony. Korzystanie z utworów nie dotyczy baz danych, pewnych utworów architektonicznych, a przede wszystkim programów komputerowych oraz gier komputerowych.

LEGALNE KOPIE Z NIELEGALNEGO ŹRÓDŁA?

Problem z interpretacją prawa pojawia się w momencie, kiedy zaczniemy się zastanawiać czy prawo pozwala na korzystanie z utworów z nielegalnych źródeł. Intuicja podpowiada, że ściąganie z nielegalnego serwisu jest przecież zawsze nielegalne, jednak nie jest to w praktyce takie oczywiste.

Oczywiście nie ma żadnych wątpliwości co do ściągania plików za pośrednictwem serwisów typu P2P (peer-to-peer). Użytkownicy programów takich jak torrent, ściągając dany plik zawsze udostępniają jakąś minimalną część tego utworu, niezależnie od próby wyłączenia transferu udostępnienia (tzw. leech). Ściąganie plików za pośrednictwem P2P jest zawsze uważane za praktykę nielegalną, a co więcej może stanowić przestępstwo.

Inaczej ma się rzecz co do ściągania plików bezpośrednio z Internetu. Mówimy tu oczywiście o tych utworach, które obejmuje art. 23 par. 1, nie dotyczy to więc programów i gier komputerowych, baz danych oraz utworów architektonicznych. Polska ustawa autorska nie rozróżnia pozyskiwania utworów ze źródeł legalnych czy nielegalnych. Użytkownik nie musi się zastanawiać, czy źródło za pośrednictwem którego pozyskuje utwór jest zatem legalne. Można by dojść do wniosku, że pozyskiwanie utworów z nielegalnych źródeł będzie zawsze legalne, zgodnie z ukutym przekonaniem.

Sprawa się komplikuje jeśli sięgniemy do prawa europejskiego. Polska jako członek Unii Europejskiej jest związana prawem unijnym.  Ustawa o prawie autorskim, a zwłaszcza omawiany przepis, jest w dużej mierze odzwierciedleniem jednej z unijnych dyrektyw. Co więcej polskie sądy powinny orzekać zgodnie z kierunkiem interpretacji prawa autorskiego (tzw. obowiązek wykładni prounijnej). Prawo europejskie rozróżnia natomiast ściąganie ze źródła legalnego i nielegalnego. Ustami Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyraża zasadę, że dozwolony użytek ogranicza się tylko do pozyskania utworu z legalnego źródła (tak: wyrok w sprawie ACI Adam z 2012 roku)

W ten sposób można stwierdzić, że o ile polskie prawo nie mówi nic na legalności ściągania z nielegalnego źródła, o tyle jest to co najmniej ryzykowne w świetle interpretacji unijnej. Nie zmienia to jednak tego faktu, że dopóki polski prawodawca nie zmieni polskiego prawa autorskiego, przekonanie o legalności takiej praktyki może stanowić mocny argument usprawiedliwiający dla potencjalnego użytkownika, a w opinii wielu prawników także podstawę do uznania, iż nie narusza on prawa.

Brak Komentarzy!